portofino - wlochy - urlop
5 Sie 2016
Travel
0 Comment

Są takie miejsca, które pobudzają wyobraźnię i niczym stare listy na dnie szuflady zalegają w mojej pamięci z napisem: „Do zobaczenia”. Już sama nazwa brzmi tak elegancko i wytwornie, że z walizki wyjąłem garderobę prima sort – „a nuż spotkam Madonnę czy Nicole Kidman” – i udałem się na zwiedzanie Portofino. Tylko o co tyle szumu?
 
Portofino nazywane jest „Perłą Morza Śródziemnego”.
 
Kilka lat temu uległbym słownej manipulacji, ale jako zaprawiony-turysta-zaangażowany, który odwiedził wiele pięknych miejsc w Italii, wziąłem to na chłodno. Określenia: „najpiękniejszy, najmądrzejszy, najlepszy…” zawsze zapalają w mojej głowie alert!
Włochy mają na swoim sznurze tyle „pereł”, że nazywanie tym mianem Portofino jest niezasłużone i z dużą dla niego szkodą.
 

 
Kilka lat temu Portofino było mało znaną szerszemu audytorium mieściną. Pewnego dnia, nowobogaccy możni tego świata oraz znani i lubiani zdecydowali, że będą tam wypoczywać. A że nowobogaccy możni oraz znani i lubiani lubią tylko to, co najlepsze, Portofino stało się „naj”. Wiadomo, że „Łaska pańska na pstrym koniu jeździ”, i jak to bywa z popularnością, szybko się nudzi i przemija. Sława zbudowana na silnych fundamentach przetrwa. Ta uzależniona od kaprysu bogatych jak szybko przyszła, tak szybko wraz z ich pieniędzmi na jachcie odpłynie. Znajdą inne miejsce.
 
Portofino, miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Liguria.
 
„Jedna z najbardziej ekskluzywnych małych miejscowości wypoczynkowych we Włoszech”, Wikipedia. Czytając taką laurkę pomyślałem: „Spakuję kanapki, owoce i wodę, bo przecież na obiad nie będzie mnie stać”?! Owszem znajdują się tu drogie hotele czy restauracje, ale gdyby Portofino miało bazować tylko na bogaczach, dawno by padło. To setki tysięcy turystów przewijających się przez miasteczko napędza koniunkturę. Jest nieco drożej niż w innych miejscach, ale z powodu dodatkowych kilku Euro wakacyjny portfel nie ucierpi. Więc jeśli masz ochotę zjeść obiad czy wypić kawę, nie ma się nad czym zastanawiać!
 

Portofino

Portofino, centrum miasteczka. Liguria, Włochy

Zjeżdżam z autostrady E80 w kierunku Rapallo. Jadąc zgodnie ze znakami zbliżam się do wymarzonego celu. Parkowanie w Portofino graniczy z cudem, ale nie sądziłem, że tak szybko mi się objawi w osobie policjanta. „Full”, powiedział. Kilkaset metrów przed tablicą „Portofino” zawróciłem, podążając w kierunku, z którego przyjechałem. I całe szczęście! Inaczej nie zobaczyłbym tego, co najpiękniejsze.
 

Tablica kierunkowa. Liguria, Włochy

Zanim dotarłem do Portofino mijam Santa Margherita Ligure, turystyczny kurort. Można próbować zostawić tam auto na jednym z płatnych parkingów lub „porzucić” je wzdłuż drogi wyjazdowej wraz z setkami innych aut. Tak też zrobiłem. Postój bezpłatny, bo na zakazie, ale nie zaprzątałem sobie tym głowy. Jestem we Włoszech, u bram „najbardziej ekskluzywnej miejscowości”! Turysta rządzi, bo zostawia pieniądze. Byle tylko nie zagrodzić wjazdu na posesję.
 

Droga wzdłuż morza prowadząca do Portofino. Liguria, Włochy

Od miejsca „porzucenia” auta do centrum Portofino jest około trzech kilometrów. Można podjechać miejskim autobusem lub wybrać transport dwunożny. Droga wiedzie wzdłuż morza i największym błędem byłoby nie pokonanie jej pieszo. Lazur wody, morska bryza, żar słońca… jest cudownie wakacyjnie!
 

 
Niepostrzeżenie docieram do centrum.
 
Yyyyy… to TO!? Tak, to już TO! Mały placyk przy małej zatoczce, kilka małych kolorowych domków, kilka małych uliczek w prawo, w lewo, w górę i kilka wielkich jachtów, skutecznie zasłaniających to, co w tym miejscu najatrakcyjniejsze. I w sumie nie wiem co ciekawsze, czy Portofino, czy kilkaset milionów zacumowanych dolarów! Nie mogłem uwierzyć, że tak gigantycznym jednostkom pozwala się wpływać do zatoczki! Ale kto bogatemu zabroni?!
 

portofino - wyjazd - ulop

Nadbrzeże w Portofino. Liguria, Włochy

Byłem akurat świadkiem „parkowania” kilkunastometrowej jednostki. Zwiedzałem wówczas wystawę rzeźb pod gołym niebem, znajdującą się na wzgórzu przy nadbrzeżu. Widok miałem przedni.
 

 
Polecam miłośnikom sztuki współczesnej. Różowe surykatki wskażą drogę. Wstęp 5 Euro od osoby. Turystów zero.
 

Wystawa rzeźb w Portofino. Liguria, Włochy

Proces „parkowania” trwał dobre 20 minut. W tym czasie na nadbrzeże zleciało się kilkadziesiąt osób. „Któż bogaty, to na pewno, a może i sławny zawitał do miasteczka”? Państwo na drugiej kondygnacji jachtu zwróceni w stronę gapiów konsumują spokojnie obiad, lunch, brunch? i popijają szampana. Tłum stoi i obserwuje. Tłum wyciąga lornetki i obserwuje. Państwo wyciągają lornetki i też obserwują. „Ale o co chodzi, skąd tyle gapiów?!”. Nie doczekawszy końca tych godowych tańców, kontynuowałem zwiedzanie.
 

Główny plac w centrum Portofino. Liguria, Włochy

Sława Portofino wywołała uśmiech na mojej twarzy.
 
Wiedziałem już skąd pochodzi. Owszem, Portofino jest urokliwe i klimatyczne, ale takich miejsc we Włoszech widziałem wiele i na ich tle Portofino niczym się nie wyróżnia. Będąc w okolicy trudno odmówić sobie możliwości zobaczenia. Żeby jechać specjalnie, naprawdę nie ma za czym. Choć może to tylko odosobniona ocena zdeprawowanego pięknymi widokami i miejscami turysty?!
 
Dla mnie największą atrakcją okazała się okoliczna roślinność.
 
Trudno zwrócić na nią uwagę zza szyby auta, ale spacer z lekko zadartą głową pozwala to dostrzec. To roślinność, jakiej nie widziałem w żadnym innym miejscu we Włoszech. Nawet ta kilkaset metrów wcześniej była inna. Poczułem się jakbym wszedł do egzotycznego lasu. Drzewa przypominające afrykańskie baobaby, marule, bujna roślinność rodem z egzotycznej Tajlandii. To pewnie zasługa mikroklimatu, który się tu wytworzył. A może jednak nieświadomie uległem magii tego miejsca?!
 

Wszechobecna bujna roślinność. Liguria, Włochy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *