ciekawe - ksiazki
2 Mar 2016
Life&Art
3 Comments

Podróże kształcą; literatura także. Rozwija wyobraźnię, zasób słownictwa, otwiera umysł. I to wszystko bez wychodzenia z domu! Niby to wiemy. Człowiek uważający się za inteligentnego musi czytać, a statystyczny Polak czyta jedną książkę rocznie. Wnioski same cisną się na usta. Czas to zmienić. Polecam ciekawe książki!
 
Wiem, że znane nazwiska, listy bestsellerów i inne rankingi nie są gwarancją ani jakości, ani przyjemności z czytania. Nie czytam notatek i streszczeń zamieszczanych na końcu książki. Tak potrafią być głupie i nieadekwatne do treści. Otwieram na pierwszej stronie i po kilku zdaniach wiem, czy trafiłem na „moją książkę”. Zdarzają się wpadki, ale wówczas myślę, że widocznie to nie czas i miejsce. Odkładam je na półkę, z nadzieją na kolejne spotkanie.
 
Nie jestem krytykiem literackim. Nie piszę recenzji.
 
Piszę o książkach, których czytanie sprawia mi przyjemność – subiektywnym i amatorskim okiem. Mam świadomość, że przede mną jeszcze długa czytelnicza droga, a to, co za mną, to tylko mały fragment magicznego świata, który poznałem. Niemniej uzurpuję sobie prawo do przedstawienia tego, co dotychczas mnie natchnęło i poruszyło. Dla osób poszukujących, subiektywna lista „Moich książek. Z historią w tle”.
 
„Książki z historią w tle”.
 
To taki rodzaj literatury, której akcja osadzona jest w konkretnym, historycznym momencie. To czas, który jest tłem do poznania historii bohaterów, ale również lekcją historii samą w sobie. W czasach szkolnych historia powszechna nie należała do moich ulubionych przedmiotów. Wielofunkcyjność literatury pięknej pozwoliła uzupełnić braki i zainspirowała do zgłębiania tematu w innych źródłach.
 
„Książki z historią w tle”, które polecam, to literatura na dzisiejsze czasy. Oprócz walorów dydaktycznych, niosą za sobą przesłanie i ostrzeżenie. Przed żądzą władzy, zemsty, nienawiścią i brakiem tolerancji. Trzeba umieć wyciągać wnioski z cudzych i własnych błędów z przeszłości, aby nie dopuścić do ich powtórki w teraźniejszości. Historia po raz kolejny zatacza koło.
 
ciekawe - ksiazki
 
„Czasy Secondhand. Koniec czerwonego człowieka” (2009). Swietłana Aleksijewicz (ur. 1948).
 
Białoruska pisarka, laureatka literackiej Nagrody Nobla (2015).
 
Książki Noblistów czytam regularnie. Szczególnie interesuje mnie uzasadnienie przyznania nagrody. Literatura autorki została opisana jako „polifoniczny pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych czasach”. Te kilka słów zaintrygowało mnie, aby sięgnąć po Aleksijewicz. Z literaturą rosyjską, a właściwie z jej klasyką, miałem do czynienia wiele lat temu. Tym bardziej byłem ciekaw języka „Wschodu” we współczesnej literaturze. Wybór książki, „Czasy Secondhand…”, był przypadkowy. Zaciekawił mnie sam tytuł oraz jej pierwszych kilka zdań.
 

"Czasy Secondhand. Koniec czerwonego człowieka". Swietłana Aleksijewicz

„Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”. Swietłana Aleksijewicz

„Czasy Secondhand. Koniec czerwonego człowieka” to książka-reportaż. Wstrząsający obraz dawnego Związku Radzieckiego i dzisiejszej Rosji. Jej moc tkwi w prostocie, szczerości i różnorodności podejmowanych wątków. Uważam, iż powinna to być lektura obowiązkowa. Pozwala poznać wschodnią mentalność i „duszę”, i zrozumieć wiele niezrozumiałych dla nas zachowań, których świadkami jesteśmy również dzisiaj. Książka składa się z kilkunastu „opowieści-zwierzeń” osób żyjących za czasów Stalina i Putina, pochodzących z różnych klas społecznych, różnego wykształcenia, wyznania. Dokumentuje minione i obecne czasy, przedstawia wiele faktów, zdarzeń i postaci. Nie jest to pozycja lekka, łatwa i przyjemna. Sięgając po nią, nie do końca miałem świadomość siły jej rażenia. Jest szczera i prawdziwa do bólu. I dobrze, że czytałem ją w momencie błota, słoty i mrozu za oknem. Gdybym ją zabrał na wakacje, nie zdałaby egzaminu. To literatura, która wymaga skupienia i zaangażowania. Nie umiem czytać o ludzkich tragediach, cierpieniach i trudnych wyborach… przy okazji. Trzeba się temu poświęcić. Warto!
 
Poniżej fragment książki:
 
„Kto zna prawdę? Według mnie na prawdzie zależy tylko odpowiednio wykształconym ludziom: sędziom, uczonym, kapłanom. Wszyscy inni ulegają swoim własnym ambicjom, emocjom… Czytałem pani książki… Niepotrzebnie pani tak ufa ludziom, ludzkiej prawdzie…Historia jest ucieleśnieniem różnych idei. Nie ludzie ją piszą, ale czas. A ludzka prawda to kołek, na którym każdy wiesza swój kapelusz”.
 
Autorka nie komentuje, nie ocenia. Słucha i przelewa na papier to, co ludzie mówią. Wciela się w rolę spowiednika, któremu powierzane są najgłębsze i najintymniejsze tajemnice.
 
Poniżej link do interesującej recenzji:
 
http://czytamogladam.blox.pl/2015/01/Swietlana-Aleksijewicz-Czasy-secondhand-Koniec.html
 
Autorka bloga „czytam, oglądam” w ostatnim zdaniu recenzji pisze: „Lektura fascynująca, chociaż straszna”. Zgadzam się i jeszcze dorzucę… obowiązkowa!
 
ciekawe - ksiazki
 
„Morfina” (2012). Szczepan Twardoch (ur. 1979). 
 
Laureat Paszportu POLITYKI w kategorii literatura (2013). Wielokrotnie nagradzany i nominowany.
 
Ta książka ma w sobie coś dziwnego. Znajomy, który zaczytuje się w tego rodzaju literaturze, po kilkunastu stronach zakończył przygodę z nią. Moje pierwsze podejście też skończyło się fiaskiem. Ledwo zaczęta książka wróciła na półkę. Przeleżała kilka miesięcy, by ponownie wpaść w moje ręce. I się zaczęło. „Morfina” pochłonęła mnie od pierwszej strony, wręcz porwała. Wlała się w żyły i trzymała do samego końca. Mówi się, że „nie można zrobić pierwszego wrażenia drugi raz”, ale tej książce się udało.
 

"Morfina". Szczepan Twardoch

„Morfina”. Szczepan Twardoch

Akcja książki osadzona jest w roku 1939, w pierwszych dniach okupacji niemieckiej. Poznajemy historię Konstantego Willemanna, syna spolszczonej Ślązaczki i niemieckiego oficera o arystokratycznym pochodzeniu. Złożoność charakteru głównego bohatera, problem z określeniem własnej tożsamości i poszukiwanie sensu w życiu doprowadzają do wielu dramatycznych wydarzeń.
 
Poniżej fragment książki:
 
„Patrzę w lustro. Jestem Konstanty Willemann i nie jestem morfinistą. Jestem Konstanty Willemann i nie jestem we władzy mojej matki. Jestem Konstanty Willemann i nie jestem we władzy mojego ojca ani jego ducha, upiora, który wisiał nad moim dzieciństwem i młodością. Poprawiam węzeł krawata, podciągam go trochę do góry, aby ładnie wystawał, poprawiam fałdkę. Jestem Konstanty Willemann i nie włada mną żadna kobieta. Jestem Konstanty Willemann i nie jestem na niczyjej służbie. Jestem Konstanty Willemann i nie służę Polsce, nie służę Niemcom, nie służę Bogu ani diabłu, nie służę nikomu. Jestem Konstanty Willemann i nie jestem żołnierzem, nie jestem oficerem, jestem Konstanty Willemann. Nie jestem dobry, nie jestem zły. Jestem Konstanty Willemann”.
 
„Morfina” ma wartką, zmienną i wielowątkową akcję. Pisana jest z dużym pietyzmem, bogatym językiem. Autor przytacza wiele faktów historycznych i posługuje się szczegółowymi opisami osób i miejsc. Dobrze oddaje charakter, nostalgię, niepewność i brutalność tamtych czasów. Jakby Twardoch sam był świadkiem opisywanego okresu i jego wydarzeń.
 
Poniżej link do ciekawej recenzji:
 
http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=695409
 
Jej autor, „zsiaduemleko”, w ostatnim zdaniu pisze: „Można więc uznać, że polecam, jednak reklamacji nie uwzględniam, o nie”. Zgadzam się. Albo się „Morfinie” ulegnie i pozwoli wciągnąć, albo…
 
ciekawe - ksiazki
 
„Rewolucje” (2003). Jean-Marie Gustave Le Clézio (ur. 1940).
 
Francuski powieściopisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla (2008).
 
Książki Noblistów, oprócz faktu poruszania trudnych i ważnych tematów społeczno-politycznych, mają jedną cechę wspólną. Wspaniały i bogaty język. To uczta dla oka, umysłu i wyobraźni. Nie inaczej jest w „Rewolucjach”, które pobudzają i skłaniają do myślenia.
 
Jesteśmy prowadzeni równocześnie przez dwie historie. Jedna rozgrywa się w czasach Wielkiej Rewolucji Francuskiej (1789-1799), druga w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Główni bohaterowi, Jean Eudes Marro i Jean Gildas Marro, choć ich żywoty dzieli kilkaset lat, nie umieją pogodzić się z otaczającą rzeczywistością. Czują się zagubieni i rozgoryczeni Francją. Podróżują w odległe zakątki, by utorować sobie drogę do lepszej przyszłości. Mauritius – egzotyczna wyspa na Oceanie Indyjskim, okazuje się miejscem, które łączy obu bohaterów, daje początek i jest końcem historii rodziny Marro.
 

"Rewolucje". Jean-Marie Gustave Le Clézio

„Rewolucje”. Jean-Marie Gustave Le Clézio

„Rewolucje” są o kształtowaniu swojego życia i poszukiwaniu korzeni. Powieść napisana z dużym rozmachem. Barwna, wielowątkowa. Tło historyczno-polityczne ukazane jest za pomocą różnych środków wyrazu (pamiętnik, dziennik, reportaż, opisy). „Rewolucje” zawierają też wiele wątków autobiograficznych. Autor również nazywa się Jean, jego matka pochodzi z Mauritiusa, a ojciec – brytyjski chirurg, zapewne był inspiracją dla postaci Jeana Gildasa Marro, również lekarza. Dzięki tej książce odbyłem podróż do najdalszych zakątków świata i ludzkiej duszy. Tytułowe „Rewolucje” rozgrywają się nie tylko na placu boju, ale przede wszystkim we wnętrzu człowieka.
 
Twórczość Le Clézio jest bardzo krytyczna wobec poczynań narodu francuskiego na przestrzeni dziejów. Autor podejmuje próbę konfrontacji znanych powszechnie faktów z rzeczywistymi przyczynami ich zaistnienia. Nazywa rzeczy po imieniu i wprost. Kolonizatorską przeszłość Francji nazywa barbarzyństwem, tak samo jak francuską inwazję w Algierii. Dylematy głównych bohaterów związane są między innymi z tymi wydarzeniami.
 
Poniżej link do ciekawej recenzji:
 
http://literatura.dlastudenta.pl/artykul/Nasze_male_wielkie_rewolucje,59945.html
 
Miłego zaczytania!
 

3 Comments

  1. Pingback:Warto czytać. Biografie - BE DIFFERENT - Lifestyle Blog

  2. Pingback:Kryminały warte zaczytania - BE DIFFERENT - Lifestyle Blog

  3. Pingback:Kryminały warte zaczytania - BE DIFFERENT - Lifestyle Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *