ciekawe - ksiazki
2 maja 2016
Life&Art
0 Comment

Nie należę do pokolenia, które wychowało się na książkach Agathy Christie. Może dlatego kryminały nie są moim ulubionym gatunkiem, choć od czasu do czasu sięgam po nie. Mam w tej kategorii ulubionego autora, który zaspokaja moją potrzebę zetknięcia się ze światem intryg i zbrodni. Przeczytałem jego wszystkie książki wydane w Polsce. Ot wierny czytelnik!
 
Pamiętam czas, w którym skandynawskie kryminały zaczęły zalewać księgarniane półki. Gorączkę zapoczątkowała Trylogia Millenium, Stiega Larssona, obok której dość długo przechodziłem obojętnie.
Im więcej rozgłosu i promocji, tym większe antynastawienie z mojej strony. Nieustannie pojawiające się pytanie: „Czytałeś już Millenium?”, mocno irytowało wpierw mnie, a później pytającego, gdy usłyszał „NIE!”. Poczekałem aż książka wyląduje na wyprzedaży i bez presji otoczenia kupiłem pierwszy tom. Wpadłem jak śliwka w kompot. Z zapartym tchem przebrnąłem przez wszystkie jej części i miałem poczucie przeżycia niezwykłej przygody.
 
Sięgnąłem także po innych skandynawskich autorów kryminałów, jednak po przeczytaniu dwóch, góra trzech pozycji każdego z nich włączył mi się tryb „The End”. Pewnie przesyt tym gatunkiem sprawił, że zainteresowanie skierowałem na dużo szersze wody literackiego świata.
 
Jeśli jesteś otwarty na ciekawe pozycje literackie, zajrzyj do poniższego artykułu „Książki warte zaczytania”.
 
http://bedifferent.pl/ksiazki-warte-zaczytania/
 
Simon Beckett, brytyjski dziennikarz i pisarz (ur. 1960).
 
Wszystkie dotychczas wydane w Polsce pozycje tego pisarza goszczą na mojej półce, co stanowi wyjątek wśród autorów kryminałów. Nie ma mowy o przesycie twórczością Becketta, gdyż nowa książka pojawia się co dwa lata. Najnowsza ukazała się kilka miesięcy temu, niemniej w Polsce jest jeszcze niedostępna. Wkrótce się pojawi, a wtedy w te pędy udam się do księgarni.
 
kryminaly - ciekawe - ksiazki
 
Międzynarodową sławę zyskał po wydaniu w 2006 roku „Chemii śmierci”, która zainicjowała cykl powieści z gatunku thriller medyczny. Kolejno wydane pozycje – „Zapisane w kościach” (2007), „Szepty zmarłych” (2009) oraz „Wołanie grobu” (2011), zakończyły cykl z doktorem Davidem Hunterem, antropologiem sądowym.
 
Umiejętne budowanie historii, napięcia, profilu i psychiki bohatera oraz rzetelna praca naukowo-badawcza to atuty książek Becketta. Może to dziwnie zabrzmieć, ale z lubością zaczytywałem się w opisach sekcji zwłok. Dowiedziałem się wielu informacji o ludzkim ciele, metodach badań, prowadzeniu śledztw. Zbrodni doskonałej nie ma, to wiem.
Główny bohater, doktor David Hunter, ma też i swoje za uszami. Wybitny specjalista, ale jako człowiek, z wadami. Nie od dziś wiadomo, że konsekwencją dźwigania brzemienia wybitnego naukowca, artysty, jest uleganie w życiu prywatnym, zgoła innym wartościom niż tym w życiu zawodowym. Bohater musi się mieć jednak z czego podnieść, więc i tu obserwujemy proces rehabilitacji.
 
W roku 2013 ukazały się „Rany kamieni”. Rozczarowanie. Mimo iż na okładce było napisane: „Nowy, zupełnie inny bestseller”, nie sądziłem, że będzie aż tak inny?! Nie wiedziałem, że nie przeczytam już o dalszych przygodach doktora Huntera. W „Ranach kamieni” wszystko jest inne – postacie, sceneria. Przerzucając kolejną kartkę czekałem, aż pojawi się mój bohater, ale w połowie książki wiedziałem, że to nie nastąpi. Dobrnąłem do końca z poczuciem, że ominęła mnie przygoda. Nie umiem rzetelnie ocenić poziomu tej książki, mimo iż w pełni oddaje charakter stylu Becketta. Oczekiwałem innej historii. Winy autora w tym nie ma. A nic tak nie rozczarowuje w zetknięciu z rzeczywistością jak własne wyobrażenia, które potrafią być tak ograniczające.
 
Kilka miesięcy temu, pod koniec 2015 roku, ukazała się nowa książka „Where there’s smoke”.
Zapewne wkrótce pojawi się w polskich księgarniach. Pobiegnę po nią i wiem, że będę czytał z dużo większą przyjemnością niż poprzednią, bez oczekiwań.
 
kryminaly - ciekawe - ksiazki
 
Książki Simona Becketta do zbyt długich nie należą, są sensownie i esencjonalnie napisane. Nie ma zbytecznego rozwlekania akcji, wprowadzania kolejnych bohaterów, tylko po to, aby zwiększyć ilość stron i dać czytelnikowi złudne poczucie ważności tych elementów.
Osoby chcące rozpocząć przygodę z literaturą Becketta powinny zacząć od „Chemii Śmierci” i podążać za doktorem Hunterem zgodnie z kolejnością wydawanych pozycji. Myślę, że to dobry przerywnik dla osób zaczytujących się w skandynawskich kryminałach, jak i tych, które uległy literaturze pięknej.
Czasami warto zejść na ziemię! Wiem coś o tym!
 
Udanej lektury!
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *